To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie... kiedy nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie.
                                               (2 Kor 5,1)

Wywiad z pielgrzymem

 

          Nasza przyjaciółka Olga, uczestniczyła w  Gdańskiej Pieszej Pielgrzymce. To 16 dni, codziennie po 30-40 km, niezależnie od pogody. Czasem w upale, czasem w deszczu. A jednak wielu nie tylko młodych decyduje się na taki wysiłek. Dlatego zadaliśmy kilka pytań, by te wątpliwości wyjaśnić, a może zachęcić do udziału, do pokonania swojej wygody, aby z Jezusem pielgrzymować do Matki i Królowej. Jest też krótka relacja zdjęciowa.

1. Co zdecydowało, że poszłaś na pielgrzymkę?
Poczułam powołanie w sercu, że właśnie teraz Matka Częstochowska czeka na mnie. Dla mnie, jako osoby na wózku, była to nie łatwa decyzja ze względu na stan zdrowia, natomiast chciałam bardzo przejść ten szlak. Chciałam poczuć atmosferę, która panuję wśród pielgrzymów. Zaufałam Bogu i Maryi, co dodało mi odwagi i jeszcze bardziej wzmocniło moją wiarę.

2. Jak możliwe jest przejść ponad 460 km?
„W Mocy Bożego Ducha” – pod takim hasłem odbyła się tegoroczna pielgrzymka Grupy Biało-Brązowej i jestem pewna, że to Duch Święty nas prowadził. W Mocy Ducha radości, miłości, braterskiej życzliwości i wzajemnego wsparcia przeszliśmy drogę do Maryi. Matka nasza czuwała nad nami, mieliśmy świetną pogodę i gościli nas bardzo mili ludzie. Dzięki wierze i zaufaniu Maryi, serce pielgrzyma promienieje radością, a mimo bólu fizycznego i zmęczenia, idziesz dalej, ofiarując siebie Bogu i bliźniemu. A także bliźniemu mniej sprawnemu, co wymaga posiadania wielkiego serca i odwagi. W naszej grupie mieliśmy sześć osób na wózku i każdy miał swego opiekuna, ale w pchanie wózków chętnie angażowali się wszyscy członkowie grupy. Szliśmy z prędkością prawie 6 km/g. Chyba najszybciej ze wszystkich grup. Śmialiśmy się, że to dzięki wózkom mamy taką prędkość, bo ciągnęli wszystkich do przodu.

3. Skąd taki słaby pielgrzym czerpie siły by podołać drodze?
Pod czas całej pielgrzymki przebywałam w modlitwie. Śpiewaliśmy na chwałę Pana różne pieśni religijne, to dodawało mi sił, bo uwielbiam śpiewać. Nie czułam wielkiego zmęczenia, bardzo ważnym dla mnie była szczerość, wsparcie i otwartość serc wspaniałych ludzi, dzięki którym moje pielgrzymowanie nie wydawało mnie się takim trudnym. Doświadczyłam osobiście, jak dużo można osiągnąć z pomocą innych. Tworzyliśmy wspólnotę wzajemnego wsparcia, a radość i rodzinna atmosfera, która panowała w naszej grupie, dodawała otuchy. Za pomoc w pielgrzymowaniu na Jasną do Matuli wszystkim składam wielkie Bóg zapłać i obiecuje pamiętać w modlitwie.

4. Jak wygląda dzień pielgrzyma?
Każdy dzień zaczynał się od porannej mszy świętej, odprawianej w kościele lub w polu. Po jej zakończeniu ruszaliśmy w drogę. W drodze odbyliśmy Rekolekcje, które poprowadził dla nas ks. Andrzej Wiecki, przewodniczący Grupy Biało-Brązowej w tym roku. Cały dzień był bogaty w różne modlitwy: Godzinki, Różaniec w intencjach uczestników pielgrzymki, Koronkę, Litanię do Matki Bożej i inne. W ciągu całego dnia także śpiewaliśmy pieśni na chwałę Pana, przez które głosiliśmy Jezusa wszystkim ludziom. Prawie każdych półtora godziny mieliśmy postój. Mieszkańcy wiosek, które mijaliśmy po drodze, wynosili nam jedzenie, picie, ciasta. Byli bardzo gościnni. Każdego roku witanie w taki sposób pielgrzymów do Częstochowy jest dla nich niemal świętem. Również na noclegach gościli nas bardzo mili ludzie. Starali się zapełnić nam jak najlepsze warunki i posiłki. W każdym domu spotkałam się z niezwykłą szczerością i poszanowaniem.

5. Jakie intencje zanieśli pielgrzymi?
Modliliśmy się w różnych intencjach, każdy pielgrzym miał ich wiele. Są to podziękowania, prośby, przeproszenia. Ja modliłam się za rodzinę, o błogosławieństwo na dobry początek zmian w moim życiu, także o zdrowie i inne. Również miałam mnóstwo intencji powierzonych mi od różnych osób, prośby których zaniosłam do Maryi. Codziennie modliliśmy się w intencjach gospodarzy, którzy nas gościli i częstowali. Ich prośby też zanieśliśmy na Jasną Górę.

6. Czy niepełnosprawny pielgrzym ma łatwiej, czy trudniej?
Tutaj mogła bym powiedzieć tylko z własnego doświadczenia. Miałam łatwiej, bo jechałam sobie na wózku Pod czas całej pielgrzymki podziwiałam naszych braci i sióstr za ich wytrwałość. Widziałam, że nie było im łatwo iść. Gdy bolą nogi i czuje się zmęczenie, a jeszcze trzeba pchać wózek. Chcę podziękować tylko i powiedzieć, że niesienie pomocy bliźniemu w taki sposób i ofiarowanie siebie dla drugiego człowieka jest prawdziwym doświadczeniem chrześcijaństwa, którego nauczał Jezus. Byliśmy wszyscy świadkami żywej Ewangelii.

7. Czy w przyszłym roku pójdziesz znowu?
Bez wątpienia pójdę. Ten czas pielgrzymki, który udało mnie się przeżyć idąc na Jasną Górę, był dla mnie błogosławionym, pełnym duchowego wzbogacenia i odmiany. To są chwile, których nie da się zapomnieć. Idąc w pielgrzymce człowiek czerpie siły na cały rok. To naładowanie duchowe zostaje w sercu na długo. Gdy dotarłam na Jasną Górę, serce przepełniała mi ogromna radość. Już nie mogę się doczekać, by w przyszłym roku znowu wyruszyć w drogę do naszej Matki Jasnogórskiej.


NA SKRÓTY
 

 

PARAFIA RZYMSKOKATOLICKA p.w. Krzyża Świętego w Pruszczu Gdańskim 

83-000 Pruszcz Gdañski, woj. pomorskie, Tel.: 58 682-22-58


Produkcja: 2013 - MembinaDesign.pl